layout-wrota-lipiec2014-tlo-pustakostka

promocja.

layout-wrota-lipiec2014-przestrzen

mowiaca przegladarka 

 

wrotapodkarpackie.pl

layout-wrota-lipiec2014-tlo-wrota-glowna

layout-wrota-lipiec2014-tlo-przedmiot-puste

 

Ojciec polskiej ekologii z Medyki

„Idea ochrony przyrody poczyna się tam dopiero, gdzie chroniący nie czyni tego ani dla celów materialnych, ani dla związanej z tworem przyrody obcej mu jako takiemu, historycznej czy innej pamiątkowej wartości, ale dla przyrody samej, dla upodobania w niej, dla odnalezionych w niej wartości idealnych [..]”. Nie są to słowa jakiegoś współczesnego działacza ekologicznego, ale powstały niemal 100 lat temu i nie straciły nic ze swojej aktualności. Napisał je człowiek, który współtworzył tradycję edukacji ekologicznej, był duchowym ojcem ruchu ochrony przyrody, jego prace stały się podstawą uchwalonej w 1934 r. pierwszej polskiej ustawy o ochronie przyrody. Przyszedł na świat w 1860 r. w słynnym na całą Europę ośrodku kultury i nauki, nowoczesnego rolnictwa i ogrodnictwa – podprzemyskiej Medyce. Należał do rodziny „medyckich Medyceuszy”, niezwykle znanej i zasłużonej rodziny Pawlikowskich, która od XVIII w. w każdym pokoleniu wydawała wybitne postacie. Jedną z nich był właśnie autor zacytowanych słów – Jan Gwalbert Pawlikowski – wszechstronnie wykształcony, ekonomista, historyk literatury i krytyk literacki, publicysta i wydawca, polityk, pedagog, rolnik teoretyk i praktyk, działacz społeczno – polityczny, taternik i speolog, pionier ochrony przyrody i turystyki w Polsce.

Miłość do gór, przyrody i jej ochrony to mało znane rysy działalności Pawlikowskich. Jan Gwalbert w góry wędrował wraz z ojcem już jako nastolatek, a w okresie studiów pasję swoją rozwinął. Ukochane taternictwo uprawiał krótko, kiedy z powodu postępującej choroby oczu musiał zrezygnować z forsownych wypraw. Wiele ważniejszych tatrzańskich szczytów i jaskiń zdobył jako pierwszy. Szybko też zyskał wielkie uznanie jako znawca gór, rzecznik ochrony przyrody, obrońca podhalańskich tradycji i folkloru. To właśnie jemu zawdzięczają Pawlikowscy wybudowanie według projektu Stanisława Witkiewicza na Kozińcu w Zakopanem Domu „Pod Jedlami”, który wraz z Medyką i domem we Lwowie stał się wspaniałym, tętniącym życiem twórczym ośrodkiem kultury polskiej. „Jeździło się więc do Zakopanego na lato” – wspominał syn twórcy Domu, a gdy po wybuchu II wojny światowej rodzina nie miała już do czego wracać ani w Medyce, ani we Lwowie, dom na Kozińcu – „w czysto góralskim stylu utrzymane dworzyszcze, urządzone z wielkim smakiem” - stało się przedłużeniem tamtych miejsc.

Jan Gwalbert całe życie bardzo mocno angażował się praktycznie, propagandowo, naukowo, organizacyjnie i prawnie w ochronę przyrody, stając się jej pionierem nie tylko w Polsce. W 1913 r. wydał rozprawę „Kultura a natura”, która stworzyła podstawy dla działalności ruchu ochrony przyrody. Napisał tekst wspomnianej pierwszej ustawy o ochronie przyrody w Polsce. Dołożył starań o wypracowanie ustawodawstwa ochronnego, umożliwiającego chronienie przyrody niezależnie od woli właściciela lub posiadacza praw użytkowania ze względu na cel naukowy, estetyczny, historyczno – pamiątkowy oraz zachowanie swoistego charakteru danego terenu. Z drugiej strony wyjaśniał, że ustawa to jeszcze nie ochrona i że dopiero propagowanie ochrony przyrody wśród społeczeństwa, aby stała się ochroną dobrowolną, rzeczywistą, nie będącą przymusem, ale ugruntowaną kulturowo, normami i nawykami postępowania, będzie dawało prawdziwe możliwości chronienia naturalnych skarbów państwa. „Ochronie podlegają twory przyrody, jako to: ziemia, jej ukształtowanie i formacje, jaskinie, wody stojące i płynące, wodospady, brzegi tych wód, zwierzęta, rośliny, minerały, skamieniałości […]” wskazywała w artykule 1 ustawa. Władza państwowa uznała za podlegające ochronie gatunki, zbiorowiska i poszczególne okazy, których zachowanie leży w interesie publicznym „ze względów naukowych, estetycznych, historycznych, pamiątkowych, albo też ze względu na swoiste cechy krajobrazu” (ustawa Pawlikowskiego obowiązywała do 1949 r.).

Właściciel Medyki pracował również nad pokrewnymi ustawami, np. leśną, łowiecką, walczył o utworzenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i ochronę Bieszczad. Z jego inicjatywy powstało Międzynarodowe Biuro Ochrony Przyrody w Brukseli, którego działalność dziś kontynuuje Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody i Jej Zasobów, był autorem wielu prac z zakresu problematyki ochrony przyrody (np. „Problemy prawne ochrony przyrody” w 1912 r., „Prawo ochrony przyrody” w 1927 r., czy „Prawodawstwo ochronne” w 1932 r.). W Domu „Pod Jedlami” odbywały się założycielskie zabrania pierwszej w Polsce organizacji zajmującej się ochroną przyrody i w ten sposób w 1912 r. powstała Sekcja Ochrony Tatr przy Towarzystwie Tatrzańskim, a dzięki jej działalności wysunięto projekt utworzenia w Tatrach rezerwatu przyrody, uregulowania spraw wycieczek turystycznych oraz powołano Ochotniczą Straż Górską. Wielkim dziełem Jana Gwalberta było powstanie Ligi Ochrony Przyrody z inicjatywy Państwowej Rady Ochrony Przyrody, za czasów kiedy był jej wiceprezesem w latach 1925- 1935.

„Człowiek pierwotny żył w zespole z przyrodą, stanowił z nią jedność i nie zdawał sobie sprawy, jak ona jest mu drogą. Potem oddalił się od niej, zatęsknił i poczuł ku niej miłość. Zapragnął powrotu… Ale ten powrót nie jest przywróceniem stosunku pierwotnego, wytworzył on stosunek zgoła nowy. […] Stan dawny minął bezpowrotnie, ten co przyjdzie, będzie zgoła czymś innym” – pisał Pawlikowski w dziele „Kultura a natura”, starając się uświadomić społeczeństwu granice dopuszczalnej ingerencji człowieka w przyrodę, a całe życie systemowo wpajał mu istotę turystyki górskiej i nie tylko. Można powiedzieć, że jego obawy i przestrogi spełniły się, bo miejsce ochrony przyrody coraz częściej zajmuje niszczenie jej pod hasłem udostępniania dla człowieka. Stoczył choćby - niestety daremny - trud walki z pomysłem budowy drogi do Morskiego Oka zakończonej schroniskiem, przystosowaniem Orlej Perci do masowej turystyki, czy kolejkami na Gubałówkę i Kasprowy Wierch, wywożącą tłumy turystów na to jedno z najcenniejszych miejsc Tatr. Na znak protestu podał się wówczas do dymisji wraz z całym składem Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

W licznych artykułach walczył o pierwotność góralszczyzny i tatrzańskiej przyrody oraz o zahamowanie procesu, który można dzisiaj określić jako macdonaldyzacja przyrody. Pawlikowski uważał, że nie można połączyć „filisterskiego”, jakże dzisiaj świetnie znanego turystyczno – banalnego zwiedzania gór, z przerwami w eleganckich hotelach, nie psując przy tym przyrody, charakteru miejsca, jego piękna i porządku. „Krzyk i zgiełk filistrów, wszędzie […] nienawistne ich ślady, aroganckie podpisy, głupie wierszydła, puszki po sardynkach, tablice pamiątkowe, zatłuszczone gazety i potłuczone butelki” - pisał właściciel Medyki i słowa te dzisiaj są chyba jeszcze bardziej aktualne niż na początku XX w. Do końca życia, choć prawie już niewidomy, angażował się w propagowanie ochrony przyrody, pisał apele, protesty, podkreślał nieustannie, że człowiek jest częścią przyrody, stanowi z nią jedność, wzywał do uczenia się racjonalnego gospodarowania zasobami naturalnymi, wskazywał, że chronienie środowiska przekracza granice pojedynczych państw. Sam świetnie znał ustawodawstwo innych krajów w zakresie ochrony przyrody i przetłumaczył wiele zagranicznych ustaw z tego zakresu, dzięki perfekcyjnej znajomości międzynarodowych realiów i aspektów ochrony przyrody, był czołową postacią tego ruchu w skali światowej.

 Zmarł w marcu 1939 r. we Lwowie i został pochowany na zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku. Pawlikowski uczy nas – a może raczej wzywa nas – do pojednania kultury z naturą poprzez obcowanie z wolną przyrodą, przez jej poznawanie, budzenie miłości ku niej i w rezultacie ku własnej ojczyźnie, ochrony piękna przyrody, jej skarbów i zabytków przez kształtowanie krajobrazu łączącego harmonijnie elementy natury i kultury, przez rozwijanie twórczości opartej o rodzime pierwiastki, tkwiące w polskiej przyrodzie i w polskiej duszy… „Hasło powrotu do przyrody to nie hasło abdykacji kultury – to hasło walki kultury prawdziwej z pseudokulturą, to hasło walki o najwyższe kulturalne dobra” – pisał twórca polskiej ekologii. Przyroda nie wyklucza kultury, ale wręcz się jej domaga, jest z nią nierozłączna. W przeciwnym razie staniemy się tymi znienawidzonymi przez Pawlikowskiego wrzeszczącymi na górskich szlakach „filistrami”, którym góry „jedyną korzyść, jaką dać mogą jest przyjemność powiedzenia, że się tam było”.

 Dziś nie ma już „medyckiego Wersalu”, ale Dom „Pod Jedlami” istnieje. Szum medyckiego parku i nastrój kozinieckiego domostwa nieustannie przypominają pokolenia rodu Pawlikowskich, którzy dzięki swojej wszechstronności zainteresowań i działań – od rolnictwa poprzez naukę, literaturę, sztukę, turystykę, ochronę przyrody po pasje kolekcjonowania wszelkich dzieł sztuki i pamiątek narodowych, „którym szeroko otwierano wrota medyckiego pałacu” – zasłużyli na miano „polskich Medyceuszy”.

Tekst: Izabela Fac

Fot. 1 - Dom "Pod Jedlami" w Zakopanem (źródło: Wikipedia)

Fot. 2 : Jan Gwalbert Pawlikowski (źródło: Wikipedia)

Fot . 3: Tatry - ukochane góry Pawlikowskiego (fot. I. Fac)

Fot. 4: Medyka - Park w Medyce (fot. K. Zieliński)

Fot. 5: Grobowiec Pawlikowskich na Pęksowym Brzysku w Zakopanem (fot. I. Fac)  

Fot. 6: Medyka - resztki założeń architektoniczno - parkowych (fot. I. Fac)